Pustkowo, Krynica Morska

AUTOR: Zuzanna

  • 16 dni (07.08 – 22.08.2010)
  • 8 latarni – Świnoujście, Kołobrzeg, Gąski, Darłowo, Jarosławiec, Ustka, Krynica Morska, Gdańsk Nowy Port

Dzień 1 (07.08.2010)

Tego dnia obraliśmy za cel nasze piękne polskie morze. Początkowo, kierunek nawigacji wskazywał Pustkowo. Tam się też udaliśmy. Po drodze jednak jeszcze zaliczamy Wyspę Wolin, by udać się na latarnię w Świnoujściu. Jest to najwyższa w Europie i jedna z najwyższych latarni na świecie! Przybijamy pieczątki, wchodzimy na górę i podziwiamy widoki, jednak niedługo trzeba będzie jechać dalej. Po dojechaniu rozbijamy namiot przy ulicy Słonecznej w Pustkowiu, położonym między Trzęsaczem, a Pobierowem. A samo miasteczko, przywitało nas deszczem, piękną plażą i dumą miejscowych czyli repliką krzyża z Giewontu.

Dzień 2 (08.08.2010)

Tego dnia postanowiliśmy się przejść po okolicy i zobaczyć atrakcje tego miejsca. W Pustkowiu mamy zamiar spędzić 8 dni, a dopiero później wyruszyć dalej w świat. Okolica jest ciekawa, gdyż można np. wypożyczyć rowerki lub jakby ktoś inny powiedział gokarty. Przeszliśmy się po parku wokół Krzyża, a wieczorkiem udaliśmy się na plażę, z której słynie to miasteczko. Jest ona przepiękna i aż chętnie się wchodzi do wody. Co prawda niezbyt ciepłej, ale orzeźwiającej. Ten dzień nam przebiegł szybko, szczególnie, że niektórzy chcieli się wyspać. Tak więc postanowione, kolejne dni spędzamy na plaży, by wypocząć, a dopiero później zwiedzanie.

Dzień 3, 4, 5 (09,10,11.08.2010)

Przez te 3 dni planowaliśmy odpocząć na plaży. Jednak słowa wypocząć, czy się odprężyć, nie były dobrym opisaniem tych dni. Krótko mówiąc, gdy dwójka dzieci: 2,5 – letnia Zuzka (ja) i 5 – letnia Julka, chcą się bawić na plaży, ktoś musi z nimi. Tata praktycznie nie odstępował nas na krok, przy czym się nieźle zmęczył, bo gdy my mu uciekałyśmy do wody, a on bał się, że możemy nie umieć pływać, to biegał za nami. I tak narobił kilka kilometrów biegając za nami w ciągu tych trzech dni. O dziwo później wcale nie był na nas zły, bo przecież ruch to zdrowie! Następnego dnia mieliśmy pojechać na dwie kolejne latarnie. Ale o tym już jutro.

Dzień 6 (12.08.2010)

W taki słoneczny czwartek, aż szkoda niczego nie zwiedzać! Kolejne latarnie to kolejne pieczątki do kolekcji. Po części to prawda, gdyż pieczątki zbieramy do Paszportu Miłośnika Latarń Morskich. Dzisiaj wybieramy się do Kołobrzegu i Gąsek. Jedziemy po kolei. Kołobrzeg przywitał nas ciasnotą, korkami, lecz również dobrą pogodą. Chwilę zaczekaliśmy w kolejce do latarni, ale było warto. Bo po wejściu na górę, zapomina się o kolejkach. Następna jest latarnia w Gąskach. Można by powiedzieć, że ma 41.2 m wysokości i tak dalej, lecz nie w tym rzecz. Ciekawsze są wspomnienia, a szczególnie tych najmniejszych. Podobało mi się, gdyż było spokojnie i miło. W porównaniu do Kołobrzegu, można by było powiedzieć o nienaturalnej ciszy. W sumie, to oba mi się podobały po równo. Wracamy na camping, a jutro dowiemy się co dalej.

Dzień 7 (13.08.2010)

Dzisiaj przemieszczamy się do Krynicy Morskiej no i zmieniamy również camping. Po drodze oczywiście nie próżnujemy. Odwiedzamy latarnię w Darłowie, gdzie również przybijamy pieczątki. Tamtejsza latarnia charakteryzuje się wspaniałymi widokami na port i Darłówek Wschodni oraz Zachodni. Niestety trzeba jechać dalej, by zdążyć się zakwaterować na nowym campingu. Okolica okazuje się ładna i z wieloma atrakcjami. Jednak my na początku rozstawiamy namiot i zapoznajemy się z otoczeniem.

Dzień 8 (14.08.2010)

Tego dnia mamy plany na kolejne dwie latarnie: w Jarosławcu i w Ustce. Nie spędzamy tam zbyt wiele czasu, gdyż tego dnia planujemy się jeszcze zapoznać z plażą. Ale opowiem pokrótce. Do Jarosławca prowadziła dosyć dobra droga i nie staliśmy w korkach. Latarnia jest niższa od tej w Darłówku, gdyż ma 33,3 m. Łatwiej się wchodzi, jednak mało widoków. Przybijamy pieczątki i ruszamy dalej do Ustki. Kolejna latarnia jest niepozorną budowlą, za to można z niej ujrzeć piękne widoki na port. Takowymi się zachwycamy, lecz jak już mówiłam, trzeba wracać by się rozejrzeć po okolicy. Wieczorem robimy planowany obchód i oglądamy zachód słońca.

Dzień 9,10,11 (15,16,17.08.2010)

Te kolejne 3 dni, spędzamy ponownie na plaży. Tylko jak wiadomo w innym miejscu. Oddajemy się uciechom typowym dla plaży tzn. puszczamy latawce, budujemy zamki z piasku, ale również kąpiemy się w wodzie. Ponownie powtarza się historia sprzed kilku dni. Było wesoło, słonecznie, a co najważniejsze wyszaleliśmy się i w następnych dniach mogliśmy pozwiedzać nieco. Wieczorkiem zorganizowaliśmy spacerek i rodzinnie przeszliśmy brzegiem morza.

Dzień 12 (18.08.2010)

Dzisiaj ruszamy do obozu zagłady w Stutthofie, by poznać nieco historii. Miejsce mroczne, lecz pełne refleksji i zadumy. Zwiedzamy z nieco ponurymi nastrojami, bo ciężko się uśmiechać, gdy się widzi w jakich warunkach były przetrzymywane osoby.

Po powrocie na camping idziemy z wizytą do pobliskich rybaków, by zakupić u nich nieco fląderek. Przy okazji zwiedzamy tamtejszy port, po czym ruszamy na camping, by opatroszyć rybki.

Dzień 13 (19.08.2010)

A tego dnia obieramy sobie za cel znaną budowlę, a mianowicie Westerplatte. Jest to ważne miejsce odwiedzane przez dużą ilość ludzi. Zresztą opis jest zbędny, bo to miejsce historyczne i każdy powinien sam zobaczyć ten pomnik. Obchodzimy go wokół, robimy zdjęcia i ruszamy kupić pamiątkę. Zakupujemy małą podobiznę Westerplatte i pełni dumy wracamy na camping. A wieczorkiem wspominamy poprzednie dni tego wyjazdu, a jest co wspominać, ale musimy wymyślić co będziemy robić jutro. Niby już nic nie ma, ale jednak został jeden szczegół, a może dwa…

Dzień 14 (20.08.2010)

Przedostatniego dnia wyjazdu nie można zmarnować. Dlatego my wyruszamy jeszcze odwiedzić latarnię Gdańsk Nowy Port. Niby zwykła nazwa, a od razu wiadomo o co chodzi. Piękna latarnia, z zadziwiającym widokiem na port i morze. Przechadzamy się jeszcze po Gdańsku, po czym ruszamy na camping. Wieczorem odpoczynek no i niewspomniany przeze mnie wcześniej grill, który towarzyszył nam od początku wyjazdu.

Dzień 15 (21.08.2010)

Ten ostatni dzień wzbudził w nas smutek, gdyż miło było przechadzać się po plaży, wsłuchiwać w szum morza, zdobywać kolejne latarnie i kąpać się. Jednak zawsze nastaje ten czas pożegnań. Wiadomo, że niedługo wrócimy, więc nie ma się co martwić. Obchodzimy ostatni raz plażę i powoli się pakujemy, ale dziś jest jeszcze jeden cel. Latarnia w Krynicy Morskiej. Nie dałoby się o niej zapomnieć. Jest wysoka i oferuje nam piękne widoki z góry. Tak więc już po zejściu na dół, wracamy by się spakować i powiedzieć: Żegnaj! 😁

Dzień 16 (22.08.2010)

A dzisiaj to już nic nowego. Powrót do domu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.