Brzegi (22.12.2018 – 30.12.2018)

AUTOR: Julia

  • 9 dni
  • 3 schroniska – PTTK Ornak, Schronisko Górskie PTTK na Polanie Chochołowskiej, Schronisko Morskie Oko.

Dzień 1 (22.12.2018)

Tegoroczny wyjazd świąteczny spędzamy w Brzegach nieopodal Jurgowa. Gościmy u państwa Koszutów w pensjonacie „U Grzesia”. Do dyspozycji mamy duży pokój i w pełni wyposażony aneks kuchenny. Wyjazd został zaplanowany dosyć późno, więc znalezienie noclegu w Murzasichlu było niemałym problemem, ale dzięki temu mogliśmy zobaczyć Tatry pod innym kątem. Lokalizacja jest dobra, nasz pensjonat znajduje się kilka kilometrów od stoku w Jurgowie i Białce Tatrzańskiej, a i do większego sklepu jest stosunkowo blisko, tylko kilka minut samochodem. Niestety Zakopane znajduje się nieco dalej, ale nie jest to dla nas dużym problemem. Wieczorami możemy spacerować główną drogą, lepić bałwany oraz podziwiać zabudowania we wsi, bo Brzegi nie należą do głównego szlaku komunikacyjnego w tym rejonie i nie ma tam dużego ruchu.

Dzień 2 (23.12.2018)

W pierwszy dzień pobytu w Tatrach wybieramy się na szlak do Doliny Kościeliskiej. Oczywiście kupujemy bilet tygodniowy w cenie 75 zł za naszą czwórkę, ponieważ dzięki temu możemy trochę zaoszczędzić pieniędzy i czasu. Bilet tygodniowy pozwala wejść na szlak bez zbędnego stania w kolejce. Naszym celem jest schronisko górskie PTTK Ornak położone na wysokość 1100 m.n.p.m. Na szlaku jest mnóstwo śniegu co sprawia nam ogromną frajdę i spacer jest dla nas ogromną przyjemnością. Po dojściu do schroniska i chwilce przerwy na posiłek decydujemy się pójść dalej, nad Smreczyński Staw. I to była jedna z naszych najlepszych decyzji, bo nie było tam dużo ludzi a widoki były nieziemskie. Po nacieszeniu się widokiem jeziora ruszamy w drogę powrotną. Ta zajmuje nam nieco mniej czasu jak zawsze. Całą trasę pokonujemy w ciągu 4 godzin i 18 minut, dystans 16,08 km to całkiem niezły wynik jak na zimowy wypad w góry. Oczywiście wieczorem nie mogło zabraknąć spaceru ulicami Brzegów.

Dzień 3 (24.12.2018)

W Wigilię o poranku jedziemy na narty do Kotelnicy Białczańskiej. Sprzyjają nam dobre warunki na stokach oraz mała liczba narciarzy co nie ma co ukrywać bardzo nas cieszy. Z tych przyjemności korzystamy przez 2 godziny. Po udanym szusowaniu jedziemy jeszcze na Wierch Poroniec, aby ruszyć na spacer do Rusinowej Polany. Płacimy 20 zł za parking, następnie idziemy zgodnie ze znakami. Mimo, że dobrze znamy ten szlak, za każdym razem sprawia nam on wiele radości. Jest dość łatwy, więc pozwala na swobodne rozmowy bez zadyszki. Cała przechadzka trwa godzinę i 45 minut, dystans 6,9 km. Na Rusinowej Polanie jest także pusto, więc możemy spędzić kilka chwil w spokoju oraz rozkoszować się przepięknymi krajobrazami Tatr Wysokich, jakie roztaczają się wokół nas. 😎

Dzień 4 (25.12.2018)

We wtorek wybieramy się na spacer Doliną Chochołowską. Za parking płacimy tradycyjnie 10 zł i ruszamy. Im dalej w głąb tym śniegu więcej. Na szczęście na szlaku jest dosyć luźno, dzięki czemu bez żadnych problemów pokonujemy cały odcinek. Trasa przesympatyczna, sceneria jak z bajki. W schronisku jak zwykle mnóstwo osób, ale i dla nas znajduje się miejsce, żeby usiąść i chwilę odpocząć, coś zjeść i napić się gorącej herbaty. Przy tej pogodzie wejście na Grzesia czy Rakoń byłoby nie lada wyzwaniem i nieco kusi, ale my, po tylu latach wędrowania wiemy, że z górami nie ma żartów. Zatem odpuszczamy i powoli schodzimy na parking. Odbijemy sobie latem. Cały odcinek (17,02 km) pokonujemy w 3 godziny 49 minut i 23 sekundy. To nawet niezły czas jak na warunki zimowe oraz ilość odpoczynków.😁

Dzień 5 (26.12.2018)

Dzisiaj postanowiliśmy pojechać do Palenicy Białczańskiej, aby stamtąd udać się na Morskie Oko. Wyruszamy wcześnie rano, gdyż zależy nam na miejscu parkingowym. Ponadto, dzień zimą jest krótszy, wcześniej robi się ciemno, a my nie lubimy się spieszyć. Po dotarciu na miejsce, płacimy 25 zł za parking i ruszamy drogą asfaltową do schroniska. Po drodze mijają nas wozy konne pełne turystów, którzy z różnych powodów nie są w stanie przejść tej trasy pieszo. Idąc dość szybko co jakiś czas mijamy też różnych ludzi, nawet rodziny z małymi dziećmi, które ku naszej uciesze postanowiły podjąć wyzwanie i dotrzeć do celu pieszo tak jak my. Gdy docieramy do naszego celu widzimy zamarznięte jezioro i niesamowite widoki wokół niego. Pokonanie całej trasy (19,17 km) zajmuje nam 4 godziny i 37 minut. Oczywiście po powrocie zajeżdżamy na Słowację po słynne lentilki i browarek. 🤩

Dzień 6 (27.12.2018)

Dzisiaj postanawiamy pojeździć na nartach. Jedziemy do pobliskiego Jurgowa do centrum rekreacji „Hawrań”. Standardowo wykupujemy karnet 2-godzinny, który kosztuje nas 160 zł za 3 osoby. Warunki na stoku są wyśmienite, nie ma kolejek na wyciąg, trasy są dobrze naśnieżone. Po prostu raj. Niestety trudna trasa jest zamknięta z powodu niewystarczającej ilości śniegu, ale i tak jest gdzie poszaleć. Nieco zmęczeni, ale zadowolenie wracamy do pokoju. Po powrocie z nart wybieramy się na spacerek po Brzegach.

Dzień 7 (28.12.2018)

Ten dzień również postanawiamy spędzić jeżdżąc na nartach, tym razem dla odmiany wybraliśmy się do Czarnej Góry na stok „Koziniec”. Szczęście nam dopisuje i ponownie przy wyciągach nie było kolejek. Na stoku były dwie trasy, jedna bardziej stroma i krótsza, a ta druga zdecydowanie łatwiejsza. My zjeżdżaliśmy raz z jednej raz z drugiej. Warunki oraz atmosferę na stokach oceniamy bardzo pozytywnie, na pewno nie była to nasza pierwsza i ostatnia wizyta w tym miejscu. Po powrocie idziemy do sklepu,a potem idziemy nad rzeczkę Białkę, tradycyjnie na spacerek 😁

Dzień 8 (29.12.2018)

Ostatni dzień pobytu ponownie postanawiamy spędzić jeżdżąc na nartach. Musi nam tej jazdy wystarczyć na cały rok. 😉 Jedziemy na Słowację na Bahledkę, ale niestety na stoku jest za dużo ludzi i nie możemy skorzystać z tego kurortu. Bez chwili namysłu postanawiamy wrócić do Polski i skorzystać z innego stoku. Jedziemy do Czarnej Góry na GrapaSki. Tradycyjnie kupujemy karnety dwugodzinne i możemy jeździć. Stok jest dobrze naśnieżony, jedyne co nam przeszkadza to zwężenie stoku na którym jest dużo wgłębień utrudniających zjazdy. Ale nie ma tragedii, mogło być gorzej. Ogólnie rzecz biorąc stok robi na nas dobre pierwsze wrażenie. 🎿

Dzień 9 (30.12.2018)

Dzisiaj musimy już wracać do domu, ale to nie koniec naszej przygody z Tatrami. Bardzo miło wspominamy ten wyjazd, poszusowaliśmy, odpoczęliśmy, nabraliśmy sił. Aczkolwiek, nie możemy doczekać się już następnego spotkania z Tatrami.

💖💖💘

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.